Po co komu mikrofon? Kilka słów dla okazjonalnych użytkowników.

Teoretycznie urządzenie dobrze znane, kojarzące się ze sceną, radiem, telewizją. Od dziecka widujemy mikrofony w rękach piosenkarzy i prezenterów, ale kiedy przychodzi do obsługi, pojawiają się problemy. Jeśli przyjdzie Ci kiedyś wystąpić przed mikrofonem, poświęć chwilę na przyswojenie paru zasad.

Jaki mikrofon wybrać?

Może wydaje Ci się, że to nie Twój problem, ale całkiem możliwe że ktoś zada Ci pytanie: jaki mikrofon preferujesz? Najprawdopodobniej nie będzie wtedy chodziło o to czy wolisz Shure czy Sennheiser (swoją drogą, jedne i drugie mają swoich fanów, którzy źle znoszą przesiadkę). Pytanie dotyczy tego, czy chcesz trzymać mikrofon w ręku, czy też wolisz aby był on przy Twojej twarzy. Jedno i drugie rozwiązanie ma swoje zalety, są też sytuacje bez wyboru. Jeśli będziesz danego wieczoru trochę mówić, ale trochę też wręczać nagrody, witać ludzi, pokazywać coś na ekranie lub w otoczeniu – musisz mieć wolne ręce. Decydując się na mikrofon “do ręki”, a potem jeszcze pilota do drugiej, zabierasz sobie możliwość manewru, lub co gorsza narażasz na konieczność żonglerki.

Mikrofon przy twarzy pozostaje jedynym rozwiązaniem dla tych, którzy potrzebują obu rąk: żeby trzymać scenariusz, statuetki, cokolwiek. Ma jednak także podstawową wadę: wszystko, co wydobędzie się z Twoich ust zostanie usłyszane przez widownię. Mowa tu o kaszlnięciach, przełknięciach śliny głośniejszych niż zazwyczaj, czy porozumiewawczych szeptach do innych osób na scenie. Jeśli nad wydarzeniem będzie czuwał przytomny akustyk, możliwe że wyciszy Cię np. na czas projekcji filmu, czy jingla dźwiękowego. Może jednak o tym zapomnieć, i wtedy to nie na niego będą patrzeć. Ryzyko zawodowe.

Mikrofon “do ręki” mimo, że ogranicza ruchomość jednej kończyny, jest wolny od wyżej wymienionych wad headsetu. Daje nieocenioną możliwość odsunięcia go od aparatu mowy, po to aby sobie bezkarnie chrząknąć. Mikrofonem w ręce można także dysponować, aby nagłośnić inne osoby na scenie, w razie awarii ich mikrofonów, lub jeśli pojawią się takie, które mikrofonu nie miały.

Jak trzymać mikrofon?

Mocno i pewnie. Nic bardziej nie rani serca akustyka niż upadek mikrofonu, szczególnie że sprzęty te uwielbiają spadać sitkiem do ziemi i generować w ten sposób nierozsądne koszty naprawy. Mikrofon należy trzymać blisko twarzy – nie na tyle, aby ją zasłonić, ale też nie tak daleko, aby nie spełniał swojej funkcji. Trzymanie go w okolicach klatki piersiowej to domena początkujących, i zły nawyk z którym należy walczyć.

Aby ustalić optymalną odległość mikrofonu od ust, można zrobić dwie rzeczy: pierwsza wymaga zaufania, druga – dobrej woli. Metoda dla tych, którzy wierzą w profesjonalizm ekipy, która ich nagłaśnia, to po prostu spytać, i ustalić pozycję mikrofonu razem z realizatorem. Metoda druga polega na poproszeniu o odsłuch na scenie. Wtedy mówca słyszy sam siebie, co tylko pozornie wydaje się rozpraszające. W ten sposób wie, kiedy go słychać, a kiedy nie. Alternatywną opcją jest statyw, który przydaje się wtedy, kiedy wolimy mieć wolne ręce. Wtedy do ustalenia jest odległość i miejsce w którym najlepiej stanąć.

Mikrofonu nie należy kierować w stronę głośników, nie warto go odkładać na twarde powierzchnie, i lepiej nie majstrować przy jego guzikach. W razie wątpliwości, skonsultuj się z realizatorem, bądź farmaceutą.

Co robić z mikrofonem, gdy jest już zbędny?

To częsty problem, dziękuję że pytasz! Najlepiej oddać go tej samej osobie, która go nam wręczała. W trakcie wydarzeń z profesjonalną obsługą jest to zazwyczaj obecna przy scenie osoba, która odpowiada wyłącznie za dysponowanie mikrofonami. Tego sprzętu nie powinniśmy zaś oddawać organizatorom, konferansjerowi, hostessom czy – o zgrozo – innym mówcom! Mogą zdarzyć się wyjątki, w których ekipa poprosi Cię o przekazanie mikrofonu kolejnej wchodzącej na scenę osobie, ale co do zasady, mikrofon jest Twój i tylko Twój. W innym wypadku może się okazać, że mikrofon przekazany przez mężczyznę o postawnym głosie kobiecie o głosie cichym nie spełni swojej roli, a realizator będzie musiał naprędce go regulować.

Jak przygotować się do wystąpienia z mikrofonem?

Niczym na próbie zespołu rockowego, także i przed wystąpieniem warto sprawdzić mikrofon. Niektórym mówcom wydaje się to zbędne, inni śmieją się, że powiedzą do niego “raz, dwa, trzy” i to im wystarczy. Moja rekomendacja jest jednak taka, aby z tym mikrofonem chwilę na scenie spędzić. Powtórz kilka pierwszych zdań swojej wypowiedzi, poczuj się pewnie, zaprzyjaźnij ze swoim głosem. Kajakarze też nie wskakują od razu na głęboką wodę, warto więc zrobić sobie mini rozgrzewkę.

Czy mikrofon zawsze jest potrzebny?

Nie. Kiedy mówisz do kilkunastu osób w małej sali, możesz oczywiście z niego zrezygnować. Weź jednak pod uwagę to, czy na samym końcu słychać Cię równie dobrze jak z przodu? Czy każdy może komfortowo słuchać, czy też trzeba się nieco wysilać? Czy mówcy przed Tobą używali mikrofonu? Często początkujący prelegenci unikają tego narzędzia, bo na przykład nie lubią brzmienia swojego głosu. Potrafię to zrozumieć, ale będę nalegał na to, aby jednak z tym popracować. Mówienie przez mikrofon, nawet do najmniejszego audytorium buduje trochę inny odbiór. Jeśli masz prezentację z dźwiękiem, chcesz aby Twój głos był równie dobrze słyszalny – weź mikrofon!

Na koniec jeszcze jedna uwaga, niezwykle banalna, ale nie tak oczywista. Mikrofon służy do złapania dźwięku z otoczenia, do jego nagłośnienia służą głośniki. Jeśli więc chcesz, aby prelegenta było słychać na korytarzu, patio, drugiej sali – postaw tam kolumny. Wbrew pozorom chodzenie z mikrofonem między różnymi przestrzeniami nic tu nie pomoże.

Podsumowanie

Gdyby ktoś wcisnął mi w dłoń dłuto czy skrzypce, byłbym przerażony. Łatwość pracy z tymi narzędziami przychodzi z praktyką, tak samo jak z mikrofonem. Nie bój się więc pytać bardziej doświadczonych o wskazówki, i pamiętaj że ekipie nagłośnieniowej zależy na tym, żeby wszyscy byli słyszani jak najlepiej.

Mikrofon jest potężnym narzędziem, które daje władzę – przynajmniej tak długo, jak jest prąd. Pamiętaj więc, że z władzą idzie też odpowiedzialność, i pracuj z nim tak, aby ludzie którzy słuchają byli bezpieczni.


Krzysztof Łobodziński

Krzysztof Łobodziński

konferansjer, aktor, wokalista, prezenter radiowy. Członek Zarządu Stowarzyszenia Branży Eventowej. Wykładowca na Studium Event Management Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego.

Przeczytaj też:

Efekt WOW

Gdyby zmierzyć częstotliwość występowania różnych fraz w zapytaniach i/lub rozmowach, to byłby niewątpliwy lider. Z jakiegoś powodu wielu klientów nadal marzy o tym żeby zaskakiwać

WIĘCEJ

Idziesz już?

Zapisz się na mój newsletter na LinkedIn.
Poznajmy się.